Sylwestrowa dewaluacja na Białorusi
Pierwszego dnia Nowego Roku Narodowy Bank Białorusi zdewaluował rubla o ponad 20%. Jako oficjalny powód podano chęć zwiększenia konkurencyjności białoruskiego rynku finansowego. Jednak ekonomiści jednogłośnie twierdzą, że prawdziwym powodem dewaluacji jest fatalny stan białoruskiej gospodarki. Od lat jest ona utrzymywana głównie dzięki dostawom taniego gazu z Rosji, który następnie odsprzedaje po wyższych cenach do UE. Negatywną konsekwencją tego procesu stało się obumieranie całego przemysłu, który utrzymywany jest tylko w celu zapewnienia miejsc pracy a w rzeczywistości większość wyprodukowanych dóbr trafia do magazynów. Dewaluacja okazała się więc jedynym sposobem ratunku.
Na czele Narodowego Banku stoi od 1998 roku Peter Prokopovich, blisko związany z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką. Był szefem jego administracji, następnie wicepremierem. Nietrudno wiec się domyślić, że Narodowy Bank jest w pełni zależny od władz. Dodatkowo całą sytuacje komplikują trwające od 2003 roku próby stworzenia próby stworzenia przez Białoruś i Rosję unii monetarnej.
Władze białoruskie, nie mogąc od pewnego czasu porozumieć się z Rosją, rozpoczęły rozmowy z Unią Europejską. Ta za odwilż polityczną i złagodzenie kursu wobec opozycji zdecydowała się udzielić Białorusi wsparcia finansowego, może nawet przyłączyć do projektu Partnerstwa Wschodniego, mającego zacieśnić więzi Wspólnoty Europejskiej ze wschodnimi sąsiadami. Jednak Aleksander Łukaszenka nie spełnił wszystkich warunków umowy i wciąż stara się balansować pomiędzy Rosją a Zachodem.
Janusz Wdzięczak- w przeszłości członek władz Związku na rzecz Demokracji na Białorusi, autor tekstów z zakresu historii gospodarczej, obecnie zajmuje się problematyką Partnerstwa Wschodniego UE.
www.wdzieczak.bblog.pl
